|
|
W stronę własnej linii
Urodziłem się w konkretnym miejscu i czasie na Ziemi, w jakimś punkcie
linii ludzkiego rozwoju, w rozszerzającej się przestrzeni Wszechrzeczy.
Jestem świadom istnienia ogromnej ilości linii, a pierwsza i najistotniejsza jest wieczna, bezkresna, nie ma początku i końca; jest
absolutna, sama w sobie i sama dla siebie – to linia idealna. Ta
abstrakcyjna, doskonała linia istnieje niezależnie od wszystkich innych
linii: szczątkowych, falistych, prostych, równoległych, zerwanych,
kapryśnych, ekspresywnych, intuicyjnych, rozumnych.
Linia
absolutna jest usytuowana poza płaszczyznami i przestrzenią, nie jest
jednowymiarowym tworem geometrycznym, nie jest poruszającym się punktem w
świecie nauki i wyobraźni, jest bowiem ideą doskonałej, niepoznawalnej
ciągłości.
Mając
świadomość niemożności zrealizowania idealnej, bezwymiarowej, absolutnej
ciągłości, znaczę własne, osobiste linie intuicyjne. W gęstwinie i oceanie
linii zmierzam do źródła – elementarnego gestu i znaku własnego archetypu,
podróżując w głąb samego siebie.
    
Przez chwilę wydawało mi się, że jestem tam, gdzie być niepodobna
Domyślałem się istnienia istot, których dostrzec nie można
Wyczuwałem dziury, których nie widziałem
Wszystko wokoło krzywiło się i załamywało
Przestrzeń pulsowała i umykała
Nie było płaszczyzn i krawędzi
Byłem wchłaniany przez otchłań, której nie rozumiałem
Byłem poza przestrzenią
Było nic
Ale przecież byłem
A może nie było nic
Ale mnie nie było
Witold Liszkowski
|
|